Strony

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

15. Czuję się, jak pchła, którą chcą zabić, a ona krzyczy o pomoc..

Karina

- Nie lubię go. - mruknęła dziewczyna Forfanga, kiedy na ekranie telewizora pojawiła się uśmiechnięta twarz Petera Prevca. - Dziwi mnie to, że w ogóle się uśmiechnął. Zawsze chodzi skrzywiony i naburmuszony, jakby go matka w piwnicy ze szczurami chowała i karmiła karmą dla psów.
- Nie bądź niemiła. - skarciłam ją, podciągając kolana pod brodę i wlepiając wzrok w ekran telewizora, na którym widniała teraz sylwetka jednego z Niemców. Jedyne co mi przeszkadzało w tamtym momencie to chrupanie orzeszków przez Celinę i moją mamę, które w jeden wieczór stały się najlepszymi przyjaciółkami na świecie i wspólnie posyłały docinki pod kątem mnie i Daniela. Jednakże nie mogłam aż tak bardzo narzekać, bo gdyby nie Celina i jej wrodzona nachalność, dzień w dzień siedziałabym w swoim pokoju i umierała z tęsknoty za blondynem. Może wydawać się to głupie, ale ledwie staliśmy się parą, a już mieliśmy za sobą kilkunastodniową rozłąkę, która wcale nie była taka przyjemna dla mojej osoby. Celina od samego początku wpajała mi, że bycie dziewczynką skoczka nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy, lecz z czasem da się do tego przyzwyczaić, ale trzeba ufać swojemu chłopakowi. Czy ja Danielowi ufałam? Ufałam. Przecież ani razu nie dał mi powodu, abym przestała darzyć go zaufaniem. Poza tym, czy można nie ufać osobie, której oczy są tak cholernie niewinne i nie skrzywdziłaby nawet mrówki?
- Przestań w końcu o nim myśleć. - z zamysłu wyrwał mnie głos dziewczyny i orzeszek odbijający się od mojej głowy. - Nie mam bladego pojęcia co tam sobie wyobrażasz, ale jeśli to to, o czym myślę, to będziesz pierwszą kobietą, która zapłodniła się mentalnie.
- Głupota udziela ci się od Johanna? - wywróciłam oczyma, poprawiając kosmyk opadających na czoło włosów.
- Dlaczego jesteś dla niej taka wredna? - zapytała mama. Pięknie! Nie wiedziałam, że zawiązała się między nimi taka zażyłość, by nawet stawać w swojej obronie.
- Nie jestem dla niej wredna, mamo.
- Wcale... - powiedziała cicho, kładąc głowę na ramieniu mojej rodzicielki.
- Swojej matki nie masz? - prychnęłam, rzucając w nią poduszką, którą całkowitym przypadkiem miałam pod ręką.
- Oh, nie lubię cię! Wypchaj się skarpetkami. - fuknęła.
- Tymi, którymi wypchałaś sobie stanik? - obdarzyłam ją pytającym spojrzeniem, a ta pogroziła mi pięścią. Uwielbiałam nasze głupawe sprzeczki, może dlatego, że zawsze w nie wygrywałam..
- Twój Romeo skacze! - wykrzyknęła mama, uderzając mnie z pięści w ramię. No tak, bo przecież byłam z marmuru i straciłam słuch, więc nie obeszłoby się bez tego. Daniel siedział na belce i czekał na znak od Alexa, który miał niezbyt tęgą minę przez warunki panujące na skoczni. Za każdym razem, gdy oglądałam transmisję skoków i widziałam jego chuderlawe ciałko czekające na znak, serce łomotało mi jak szalone. Cholernie się o niego bałam. Chłopak dwa razy musiał schodzić z belki, jednakże za trzecim razem zapaliło się zielone światełko, a szkoleniowiec machnął chorągiewką. Odruchowo zacisnęłam kciuki i myślałam o tym, żeby szczęśliwie wylądował. Chyba zejdzie mi naprawdę sporo czasu, by przyzwyczaić się do bycia dziewczyną skoczka, bo umieram za każdym razem, gdy pomyślę sobie, że skoki nie były, nie są i nie będą podobne do gry w szachy.
- Słaby ten telemark. - skwitowała Celina, kręcąc głową.
- Faktycznie niezbyt mu się udał. - przytaknęła mama. - Na twoim miejscu porządnie bym go za to ukarała. - wypaliła, wymieniając znaczące spojrzenia z brunetką, po czym obie wybuchnęły śmiechem. Boże, daj mi siłę, by nie pójść do kuchni i nie wsadzić głowy do piekarnika..
Daniel

- Aniołku, czy bardzo cię bolało, jak spadłeś z nieba? - Fannemel czule głaskał leżącego u niego na kolanach Joachima.
- Sugerujesz mi, że jestem przystojny? Ja to wiem!
- Staram się ogarnąć, co takiego stało się z twoją twarzą... - powiedział, klepiąc go z całej siły w policzek. Cały bus zaniósł się przeraźliwym wrzaskiem Norwega, a biedny trener z przestrachu wylał na siebie całą herbatkę z termosu, którą zdążył zaparzyć jeszcze w Willingen. Fannemel i Hauer mieli przynajmniej szczęście, że trener nie założył koszuli od żony i garniturowych spodni, bo urządziłby im istną jesień średniowiecza. Mogłem przyznać, że znałem to z autopsji. Kiedyś przeze mnie wylał na siebie całą zawartość soku porzeczkowego i skończyło się to dla mnie niezbyt przyjemnie i pozostawiło to poważny uszczerbek na mojej psychice.
- Jak chcesz sobie poklepać, to znajdź dziewczynę! - oburzył się, zabierając z sąsiedniego fotela swoją bluzę i dosiał się do śpiącego Stjernena.
- Ostatnimi czasy masz chyba jakiś pociąg do facetów. - stwierdził Gangnes. - Nie żebym sugerował ci homoseksualizm, ale to dziwne...
- Bo poklepałem Hauerka w policzek to już muszę być gejem? - tym razem to Fannemel udał oburzoną panienkę z wyższych sfer.
- Wczoraj powiedziałeś, że mam fajny tyłek w kombinezonie. - wtrąciłem.
- Ejejej... to nie jest pedalskie. - Forfang stanął w obronie obrażonego Fannisa. - Nawet ja mogę ci powiedzieć, że masz fajny tyłek w kombinezonie, bo faktycznie tak jest. - powiedział. Jakoś nie zastanawiało mnie nigdy, jak czuje się facet, którego ocenia osoba tej samej płci, ale w danym momencie czułem się cholernie zdezorientowany i zaskoczony.
- Czyli Celina to przykrywka?
- Nie! W stu procentach jestem heteroseksualny, ale każdy przyzna, że tyłek Daniela fajnie wygląda w kombinezonie. - wyjaśnił. Boże, bardziej głupio to raczej w życiu mi nie było. Wsparłem głowę na dwóch palcach i patrzyłem na swojego przyjaciela, który wdał się w dyskusję z Kennethem. Chwilę później sięgnąłem po telefon do kieszeni jeansów, by sprawdzić godzinę. Uśmiechnąłem się pod nosem, patrząc na zdjęcie brunetki, które widniało na mojej tapecie. Tak bardzo się za nią stęskniłem, że jedyne o czym teraz marzyłem to już nie ciepła kąpiel, laptop i moje łóżko, a przytulenie się do niej, pocałowanie i cieszenie się, że jest obok.
- Daniel nie jest i nie będzie gejem! - wrzasnął oburzony Hauer, czym wyrwał mnie z zamysłu. - To ty masz problem ze swoją orientacją, bo nie ma dnia ani godziny, żebyś nie otarł się o któregoś z nas. Już nie pamiętasz, jak wczoraj głaskałeś mnie po udzie, gdy jedliśmy kolację?
- Ręka mi poleciała!
- To jak wyjaśnisz nam to, że ostatnio mówiłeś przez sen 'przeleć mnie, Andreas"? - zagadnąłem. - Nie wspomnę o tym, że wtedy pół dnia spędziłeś z Wellingerem..
- Odczep się od Andreasa!
- Anders, jeśli lubisz chłopców, to wiedz, że nie musisz się przy nas ukrywać. - wtrącił Johann.
- Czuję się, jak pchła, którą chcą zabić, a ona krzyczy o pomoc.. - westchnął, kręcąc smutno głową i założył słuchawki, po czym wlepił wzrok w szybę. Chwilę jeszcze pogadaliśmy z chłopakami o ostatnich konkursach, zbliżających się Mistrzostwach i innych głupotach, a potem każdy z nas odciął się od świata poprzez założenie słuchawek. Oparłem się wygodnie i zagłówek i przymknąłem oczy. W mojej głowie od razu pojawiły się myśli o ciężarnej kuzynce i niczego nieświadomym Phillipie. Nie wiedziałem co mam o tym myśleć. Nawet wiecznie pomysłowy Johann nie wpadł na nic sensownego i to było najgorsze. Z jednej strony nie miałem pewności, że ojcem dziecka Agathy może być Phill, ale z drugiej wszystko idealnie pasowało. Nawet nie wiem kiedy, ale zasnąłem przy dźwiękach jednej z piosenek

- Dołożyć ci? - spojrzałem kątem oka na uśmiechającą się i mierzącą mnie wzrokiem siostrę. Pokręciłem przecząco głową, po czym opróżniłem szklankę z wody mineralnej i odruchowo wytarłem usta dłonią. Cholerny nawyk, którego chciałbym się pozbyć, a nie mogę. - Przy Karinie tego nie rób, bo weźmie cię za świnię. - powiedziała.
- Zapamiętam tę cenną radę, siostro. - odparłem, odstawiając brudny talerz i szklankę do zlewu. - Dobra, zbieram się. Nie chcesz nigdzie podjechać?
- Od kiedy mnie o to pytasz?
- Wolę się upewnić, żebyś potem znowu nie marudziła, że jestem nieczuły i mam serce z kamienia. - wywróciłem oczyma, zakładając kurtkę.
- Pytasz mnie tylko dlatego, bo trzeba zatankować samochód, prawda?
- To ja lecę. - powiedziałem po chwili ciszy. Chciałem grzecznie ucałować siostrę w policzek na pożegnanie, ale jedyne na co mogłem liczyć to wymierzenie pięści w moją klatkę piersiową. Wytknąłem blondynce język, po czym zabrałem kluczyki od auta z komody i wyszedłem z domu. Chodnik był tak oblodzony, że prawie straciłem na nim życie! Rozumiałem, że dla mamy i sióstr to nieodpowiednie zajęcie, ale w domu był jeszcze brat i ojciec, którzy mogli ruszyć tyłek sprzed telewizora i posypać to chociażby piaskiem. Z tym, że im to niepotrzebne, bo po co? Ale gdybym zabrał się za to sam, to cieszyliby się i mówili, że dobrze zrobiłem. Po pięciu minutach drogi zaparkowałem pod najbliższą kwiaciarnią. Opuściłem nagrzany samochód i już po chwili byłem w środku lokalu. Za ladą stała około czterdziestoletnia kobieta, lewy róg pomieszczenia okupowała kobieta z podobnym przedziałem wiekowym.
- Pomóc w czymś? - zagadnęła, wychodząc zza lasy i podchodząc do mnie.
- Róże. Czerwone. - powiedziałem, lustrując owe kwiaty wzrokiem.
- Wygląda pan na zdenerwowanego... Czyżby oświadczyny? - zaśmiała się, sięgając po jakieś ozdoby.
- Nie. - odparłem, siląc się na uśmiech. - Jest różnica pomiędzy tymi a tymi?
- Te są bardziej oficjalne, przynajmniej tak mówią. - odpowiedziała, wskazując na czerwone kwiaty. - A te są nieznacznie do nich podobne, ale kliencie kupują je z większym luzem. - ponownie się zaśmiała, pokazując na herbaciane róże.
- To niech będą te. - powiedziałem.
Kobiecie chwilę zeszło się z ułożeniem kwiatów. Oparłem się lewą ręką o blat lady, a wtedy moje spojrzenie padło na osobę poruszającą się na zapleczu. Wydawało mi się, że skądś ją znam, ale z drugiej strony - nie miałem żadnej znajomej, która miałaby rude włosy. Z zamysłu wyrwał mnie głos ekspedientki, która oznajmiła, że bukiet gotowy i powiedziała ile się za niego należy. Zapłaciłem, schowałem portfel do kieszeni w kurtce, sięgnąłem po leżący bukiet i obróciłem się na pięcie. Cholera, dałbym sobie rękę uciąć, że znałem tę dziewczynę. Całą drogę dwoiłem się i troiłem, kto to mógł być, ale nic nie udało mi się wymyślić. Dziesięć minut później pukałem do drzwi domu Kariny. Nie mogłem się doczekać aż w końcu ją zobaczę i planowałem rzucić się na nią już w drzwiach, ale powstrzymało mnie to, że w progu nie zobaczyłem dziewczyny, a jej mamę. Przywitałem się z kobietą, która wpuściła mnie do środka, rozebrałem się i natychmiastowo pognałem na górę. Muzyka w jej pokoju grała na tyle głośno, że pukanie poszłoby na marne, więc nacisnąłem klamkę, otworzyłem drzwi i ujrzałem ją stojącą przy szafie w samych jeansach i staniku. Mimowolnie przygryzłem wargę, po czym cicho wszedłem do pomieszczenia, położyłem róże na biurku i stanąłem za nią, obejmując ją w pasie.
- Jezu! - wrzasnęła, chcąc wyrwać się z mojego uścisku. - Kretynie, nie robi się takiego czegoś!
- Ja też się stęskniłem, skarbie. - powiedziałem słodkim głosikiem i cmoknąłem ją w policzek.
- Weź te ręce! W lodówce je trzymasz?
- Gdybyś nie wiedziała to na dworze jest siedemnaście stopni na minusie...
- No weź te ręce, chcę się ubrać. - mruknęła głosem naburmuszonej dziewczynki i starała się rozerwać moje zaciśnięte dłonie, ale nie miała na tyle siły.
- Mi tam się podoba. - powiedziałem cicho, składając pocałunek na jej karku. Nie odpowiedziała, więc pozwoliłem sobie na jeszcze jeden taki gest. Obsypywałem jej szyję pocałunkami, a ona w pewnym momencie odchyliła głowę w tył, dając mi większe pole do popisu. W tamtej chwili miałem ochotę rzucić ją na łóżko i...
- Herbatkę wam przyniosłam. - cały nastrój szlag jasny trafił, kiedy do pokoju wparowała mama dziewczyny z dwoma kubkami ciepłej cieczy. - Będzie kara za ten telemark? - poruszała zabawnie brwiami, patrząc na swoją córkę, która z niedowierzaniem pokręciła głową. - Zabieram Karla na zakupy, więc nie przeszkadzajcie sobie. - posłała w naszą stronę buziaka i zniknęła za drzwiami.
- Jaka kara za telemark? - zapytałem.
- Mama za dużo czasu spędziła wczoraj z Celiną, nieważne. - odparła, otwierając drzwiczki od szafki. - Czemu patrzysz na mnie wzrokiem pedofila? - zaśmiała się, patrząc na mnie kątem oka.
- Bo może nim jestem? Bo może obmyślam teraz w swojej głowie plan zaciągnięcia cię do ciasnego pomieszczenia? Bo może zakochałaś się w mojej powłoce, a wnętrze jest zupełnie inne? - zagadnąłem.
- Potrzebujesz do tego ciasnego pomieszczenia? - dziewczyna zamknęła otwartą szafkę, po czym oplotła dłońmi mój kark i musnęła moje usta.
- Niby nie, ale może chociaż tam twoja mama by nam nie przeszkodziła. - odparłem. - Chociaż teraz jej nie będzie... - poruszałem brwiami, a dziewczyna cicho zachichotała.
- I co w związku z tym, że jej nie będzie?
W odpowiedzi musnąłem jej usta, po czym wpiłem się w nie. Nie umiem powiedzieć, które z nas całowało zachłanniej. Dziewczyna podciągnęła skrawek mojej koszulki ku górze, formalnością było pozbycie się jej. Przejechała paznokciami po klatce piersiowej, wywołując u mnie przyjemny ból. Ponownie wpiłem się w jej usta, następnie podnosząc ją i kładąc na łóżku. Pomimo tego, że i tak zostaliśmy sami w domu, wolałem się zabezpieczyć i zakluczyłem drzwi, po czym ponownie znalazłem się nad dziewczyną i kontynuowałem pocałunek...

- Kocham cię. - powiedziała cicho, składając pocałunek na moim torsie.
- Muszę ci coś powiedzieć... - wysiliłem się na poważny ton głosu. Dziewczyna natychmiastowo podniosła głowę i popatrzyła na mnie z pytajnikami w oczach. - Ale obiecaj, że nie zmieni to niczego między nami, dobrze? - widziałem coraz większy strach w brązowych tęczówkach. - Skarbie, wiedz, że nie chciałem...
- Daniel, do rzeczy.
- Ja ciebie kocham bardziej. - zaśmiałem się, odgarniając z jej czoła niesforny kosmyk włosów.
- Jesteś kretynem. - pokręciła głową, którą po chwili ponownie położyła na mojej klatce piersiowej.
- Dopiero mówiłaś, że mnie kochasz. - posmutniałem.
- Dopiero zachowywałeś się jak napaleniec, a teraz zgrywasz słodziaka.
- Tęskniłem za twoimi docinkami, wiesz?
- A za mną już nie? - uniosła lewą brew do góry, uśmiechając się szeroko. Milczałem, lustrując jej twarz. Była taka piękna... - Czekam na odpowiedź. - pstryknęła mnie palcem w nos. W odpowiedzi skradłem jej namiętnego całusa, a potem mocno się do niej przytuliłem. Może to dziwne, ale przy niej czułem się jak przy żadnej innej dziewczynie. Miałem ją obok siebie i jedyne czego chciałem to móc cieszyć się na jej widok każdego dnia, aż do końca życia.
- Mogę dziś spać u ciebie? - zapytałem cicho. Dziewczyna delikatnie przeczesywała palcami moje włosy.
- Pewnie, że tak. Łóżko jest duże to się pomieścimy... a chociaż...
- Sugerujesz coś?
- Nie no gdzie...
- Tak wiem, że mam dużą dupę. - westchnąłem, wytykając język w jej stronę.
- Ty to powiedziałeś.
- A ty tak pomyślałaś.
- Z grzeczności nie zaprzeczę... - powiedziała z udawaną powagą, po czym wybuchnęła śmiechem.
- Jezu, jak ja cię nie lubię! - warknąłem, rzucając się na nią, by zaserwować jej porządną dawkę łaskotek.

Karina

Było około dwudziestej trzydzieści, gdy wraz z Johannem, Celiną i Phillipem siedzieliśmy w jednej z pizzerii. Miałam dziwne wrażenie, że Johann i Daniel traktują Phillipa z dziwną ostrożnością, jakby bali się, że zaraz powiedzą coś, co będzie nie na miejscu. Być może tylko mi się wydawało, ale zapisałam na mojej mentalnej liście rzeczy do zrobienia, że przy najbliższej okazji zapytam Daniela o powód ich dziwnego zachowania.
- Nie rozumiem kobiet, które są tak cholernie wredne. - westchnął w pewnym momencie brunet.
- Znowu jakaś laska skorzystała z twoich usług i zamiast pliku sporej kasy dostałeś parę kaloszy? - zagadnęłam, odstawiając szklankę z sokiem na blat stolika.
- Mówię ogólnie. - odparł. - Przecież chłopak takiej laski ma totalnie przerąbane!
- Danielek jeszcze sobie jakoś radzi. - parsknęła Celina, a Daniel uśmiechnął się łobuzersko, patrząc na mnie. - Co jak co, ale prócz ślicznej buźki i inteligentnej główki, masz zadatki na cholerną zołzę.
- Wredota. - mruknął Johann, szturchając mnie łokciem w bok.
- Idź sobie zwal. - westchnęłam po chwili.
- Dosłownie? - poruszał zabawnie brwiami.
- Najlepiej worek cementu na łeb.
- Ej... - oburzył się. - A już miałem mówić, że Danielowi trafiła się panienka idealna..
- No a nie? Zawsze mogłam zaproponować ci zrzucenie sobie na głowę kilku pustaków, ale przecież ciągnie swój do swego i nic ci nie zrobią. - przyjemnie było patrzeć, jak z rozradowanej mordki Johanna schodzi uśmiech, a pojawia się grymas i oburzenie na cały świat. Chłopak wstał od stolika, rzucił niezbyt wyraźny tekst, z którego wywnioskowałam jedynie tyle, że woła Daniela, po czym poruszał tyłkiem i odszedł.
- Chcecie jeszcze sok? - zapytał rozbawiony Daniel, patrząc na mnie i dziewczynę Forfanga. Obie skinęłyśmy twierdząco głową. Minęło trzy minuty, gdy powrócił Johann z lepszym humorem i poczochrał mi włosy, siadając na swoim miejscu. Odruchowo rozejrzałam się po lokalu, ale po chwili zaczęłam tego żałować, bowiem zobaczyłam jak Daniel świetnie bawi się w towarzystwie jakiejś dziewczyny. Nie zwracałam uwagi na to, co mówił do mnie Johann. W każdym bądź razie, po chwili wszyscy patrzyliśmy w tamtą stronę, a jedyne co zabrzmiało w moich uszach echem to głos Celiny, gdy powiedziała "przecież to Ingrid"...

____________________________
Cześć Wam!
Drogie gimnazjalistki, jak czujecie się po dzisiejszym dniu? Szczerze przyznam, że udupiłam historię ( wybaczcie za słownictwo ), z WOSu jestem dumna, a charakterystyka chyba będzie mi się śnić przez kilka najbliższych nocy. :D

Wracając tu - jak Wam się podoba? Nie jest idealnie, wiem. Za błędy także przepraszam, ale chciałam to dodać, by z czystym sumieniem zabrać się za naukę do jutrzejszego dnia.
Przepraszam za nieobecność na Waszych blogach, ale postaram się jeszcze w tym tygodniu wszystko nadrobić! :))

Miłego czytania!
Buziaki. ;* 

23 komentarze:

  1. Hejo :)
    Niiieee błagam.... Dlaczego Ingrid???? W takim momencie musiała się pojawić :( Warto było czekać, rozdział zajefajny hehs
    Pozdrawiam S.
    PS. Miałam to szczęście, że nie musiałam pisać historii i wosu XD A polski easy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zwaliłaś mnie z nóg! Tęskniłam za tym blogiem baaaardzo! I cieszę się, że dodałaś ten rozdział ^^ super się to wszystko czyta, mega talent! Docinki Kariny bawią mnie coraz bardziej z rozdziału na rozdział:) *-* co jak co, ale za końcówkę mam ochotę zabić Daniela!
    Powodzenia jutro i w środę, buziaki!
    W wolnej chwili zapraszam serdecznie na prolog do mnie❤️:www.wyjatkowemarzenia.blogspot.com
    I na rozdział drugi do mnie i Weroniki ❤️ : www.letbetterday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Kochana ;)
    Przepraszam bardzo, ale to bardzo za moją nieobecność :(
    Ale już jestem :)
    Kochana... Zachwycasz ^^ coraz bardziej pozytywnie :)
    Jestem mile zaskoczona ^^
    Karina wydaje się być naprawdę ciekawą osóbką ^^ podoba mi się to ;)
    Och, Daniel... No nie...
    Ingrid?! :o dlaczego? :(
    Och...
    No nic :) chyba pozostaje czekać na kolejny rozdział ;)
    Pozdrawiam Kochana i weny życzę ❤
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny raz - CZAPKI Z GŁÓW, Kochana. ;*
    Zachwycasz? Tak, to ciśnie mi się jako pierwsze na usta, ale... Ty robisz coś jeszcze więcej. ;o Ujmujesz każdym zdaniem! ;D
    I jak Cię wielbię, tak się mylisz. :D Rozdział JEST idealny. :D
    Karinka to taka fajna bohaterka. :) Da się ją lubić, ot tak. :D Zresztą, wyobraźnię to ona ma xD :D
    Ingrid to ja nie ocenię... Ech... ;/
    Pozdrawiam! ;**

    P.S.: Mogłabym spytać, kiedy mniej więcej można spodziewać się rozdziału u Andiego? :) Tak tęsknię! ;c

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem!
    Kochana, nawet nie wiesz, jak mi brakowało tej historii i wytworów twojej wyobraźni ^^ Po raz kolejny udowadniasz, że masz jej co nie miara, bo rozdział jest genialny! Aż chciałoby się więcej i więcej.
    Uwielbiam Karinę coraz bardziej, w sumie, to ciężko jej nie lubić. Stworzyłaś naprawdę fajną, swojską dziewczynę, która ma swoje za uszami :D Ciekawi mnie z każdej części jeszcze mocniej, a jej docinki... no cóż, nic dodać, nic ująć :)
    Ingrid... dlaczego teraz?
    Czekam na kolejne!
    Buziaki :**

    OdpowiedzUsuń
  6. „Zawsze chodzi skrzywiony i naburmuszony, jakby go matka w piwnicy ze szczurami chowała i karmiła karmą dla psów. „ jeżuniu święty. Ja płaczę. Tak bardzo. Hahahahahahaha :D choć przyznam, że ja o Prevcu mam taką samą opinię.
    Kontakt Kariny i Celiny wkroczył na wyższy poziom? Ja poproszę więcej ich sprzeczek <3
    a Celina i mama Kariny? No cud, miód i malinka :D

    Fannemel i Hauer to mistrzostwo świata, hahahahahaha :D
    Fanniś gejem?! Żeby w męskim tyłku Daniela gustował?! I śnił o Andreasie?! I obmacywał Joachima?!
    Rany boskie. Co tu się podziało?!

    A po co ta mama im wparowała do tego pokoju? No nie wierzę w tę kobietę xD
    Uwielbiam Karinę i Daniela. Są naprawdę idealną parą. No normalnie awwww *.*

    a ta Ingrid to tam po co? -.-

    Czekam na następny! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Uuuu szykuje się drama?
    Z jednej strony życzę im jak najlepiej, ale z drugiej...zawsze tak cukierkowo być nie może :)
    Norwedzy jak zwykle przechodzą sami siebie. Chyba nigdy nie przestaną mnie bawić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Kochana! <3
    Ten rozdział to po prostu cuuudo!
    Pierwsze co mi przychodzi na myśl po przeczytaniu to "Ingrid"!
    Kurde... ale się pokomplikowało. To pewnie ta zołza z kwiaciarni. Tak strasznie obawiam się o naszą idealną parkę - Karinę i Daniela :(
    Mam nadzieję, że za bardzo tutaj nie namieszasz :)

    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy! Na reakcję Kariny.

    P.S - Kochana, jak poszły Ci testy? Mam nadzieję, że wszystko poszło po Twojej myśli ;*

    Trzymaj się ;*

    Pozdrawiam, Camille.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po tej przerwie juz zapomnialam kim byla Ingrid XD
    Rozdzial sztoos, czekam na kolejny, bo tak tesknilam!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział cudo! ♥
    Ale, że Ingrid? :/
    Hahaha uwielbiam Celinę i Karinę :D Mistrzynie, rozwaliły mnie :D
    Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam za to makabryczne opóźnienie, ale już się melduję.
    Rozdział niesamowity! Tęskniłam za tym opowiadaniem :*
    Czyżby ta rudowłosa z kwiaciarni była "tą Ingrid"? Kim jest ta Ingrid? Jak bardzo namiesza w idealnym związku Daniela i Kariny?
    Kocham przekomarzanie się chłopaków, ale muszę przyznać, że dziewczyny nie ustępują im na krok hahaha komitywa Celiny z matką Kariny? Jestem za!
    Czekam na kolejny i ściskam :*
    Verity

    OdpowiedzUsuń
  12. Na początku rozdziału chcę Cię bardzo przeprosić za moją nieobecność na Twoich wszystkich blogach, ale od razu mówię, że wszystkie przeczytałam i wszystkie kocham! ❤️❤️ A moja bardzo długa nieobecność spowodowana jest przeprowadzką, w której było tyle zamieszania, że na prawdę nie miałam czasu, ani ochoty komentować jakichkolwiek opowiadań, wiesz jak jest... Bunt nastolatki xdd
    Ale już jestem, więc nie przeciągając przejdę do rozdziału.

    Jak zwykle genialnie, Karina i Daniel są idealni, Twoje pomysły są coraz lepsze i za każdym razem intrygujesz mnie coraz bardziej i bardziej :) a o to właśnie chodzi!
    Co to za dziewczyna w tej kwiaciarni? Kolejna tajemnica, najpierw ta kuzynka, teraz ta dziewczyna, ja już chcę następny rozdział ;p
    No więc tak, to opowiadanie jest takie szczególne, niezwykłe, Twoje pierwsze i nie wiem dlaczego ale podoba mi się chyba najbardziej ❤️
    Już nie zanudzam xD do następnego kochana!
    PS. Za niedługo pojawi się kolejny rozdział u mnie i obiecuje, że będzie lepszy niż te ostatnie wypociny ;p <333

    OdpowiedzUsuń
  13. rozdziału nie było dość długo, ale kiedy już się pojawił to tak z przytupem!
    cholerna Ingrid, ciekawe czy mocno namiesza.
    ps. Fannis gejem? trzy razy NIE! :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej kochana!
    Jestem i ja. Rozdzial jak zwykle bardzo fajny!co ta Ingrid namiesza tutaj,co? No jestem ciekawa.
    Aj Fannis mam nadzieje ze jego gejowskie zachowanie to tylko tak dla smiechu.
    A testy.. hmm to.. historia i wos,polski bardzo ok. Ja sie.ciesze ze byla charakterystyka,zwlaszcza ze przed testami nauczycielka z nami cwiczyla to wiec ok. :)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, jak Ty to robisz, że piszesz tak lekko, a zarazem tak ujmująco? :D Jestem pod ogromnym wrażeniem, rozdział jest doskonały! ♥
    Podobają mi się nasi bohaterowie...Są tacy... słodcy! Pasują do siebie jak ulał. ♥
    Mama naszej bohaterki przechodzi samą siebie. :D Kara za telemark, tak? ^^ Haha, fajnie, że dziewczyna ma w mamie taką.. przyjaciółkę, której może powiedzieć dosłownie wszystko. ♥
    Ta rozkmina na temat homoseksualności powaliła mnie na kolana. :D Ale jak kilkoro skoczków uważa, że tyłek Andersa wygląda bosko w kombinezonie to tak musi być. :D
    Z niecierpliwością czekam na kolejny! :)
    Buziaki :*
    PS. I bardzo Cię przepraszam, że zjawiam się dopiero teraz. :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Cześć :D
    Przepraszam, że dopiero teraz :(
    Jesteś mistrzem! Uwielbiam to opowiadanie i dialogi i bardzo się cieszę, że wróciłaś z nowym rozdziałem :D Brakowało mi go :D
    Kim jest ta cholerna Ingrid? Ja mam nadzieję, że nie namiesza tutaj. No bo szkoda by było niszczyć tą sielankę, prawda?
    Napalony Tande :P
    I wizje narkotyczne chłopaków o tyłkach i Wellignerach xD
    Czekam niecierpliwie na kolejny :D
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet nie wiesz, jak bardzo brakowało mi nowego rozdziału <3 Przez cały czas miałam ogromnego banana na twarzy :)
    Co to za Ingrid? Ta ruda z kwiaciarni? Niech tylko spróbuje coś namieszać między Kariną a Danielem...
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam i weny życzę! :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Wpadam w ten niedzielny wieczór aby przestać myśleć o tym jak bardzo nie chce mi się iść jutro do szkoły.
    Tak jak pewnie wiesz tematyka kompletnie nie moja. Nazwiska dla mnie niczym się nie różnią I trochę trudno jest mi sobie wyobrazić dana sytuacje. Ale przechodząc do rzeczy nie wiem jakie są poprzednie rozdziały, ale ten mnie po prostu powalił na kolana. Jest taki zabawny a za razem taki słodki i kochny. Oni idealnie do siebie pasują i ta akcja z różami i wejściem do pokoju -boska.
    Może w wolnej chwili nadrobie pozostałe rozdziały. Pozdrawiam i całuje

    OdpowiedzUsuń
  19. Czekam na nowy :)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozdział MEGA jak zresztą pozostałe rozdziały 😍 Daniel i Karina słodcy jak zawsze uwielbiam ich 💜 Johann i te jego teksty on już chyba nigdy nie z mądrzeje 😀 Coś czuję że Ingrid namiesza pomiędzy naszymi slodziakami. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału. Pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział cudowny 😍
    Ah... Dlaczego Ingrid musiała się pojawić akurat teraz? Czuje, ze mogą wyniknąć z tego problemy.
    Czekam na następny.
    Pozdrawiam 😘

    OdpowiedzUsuń
  22. rany to najlepsze ff jakie kiedykolwiek czytałam <3 i kocham wątek przyjaźni Daniela z chłopakami a szczególnie odpały Forfanga :D Planujesz napisać kolejny rozdział? Mam taką nadzieję. Proszę, odpisz mi na ten komentarz, żebym wiedziała czy czekać na ciąg dalszy. Uściski ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. A Brief History Of Gfinity Studio's Ford Focus Titanium
    “Gfinity Studio has been developing cutting edge video gaming machines for years,” the 2018 ford ecosport titanium company's ford escape titanium head of ford escape titanium for sale sales graphite titanium babyliss pro Brendan Murphy tells Newsweek. apple watch stainless steel vs titanium “Gfinity Studio

    OdpowiedzUsuń